Po inspekcji ryzyka ubezpieczyciel często przesyła listę zaleceń, a jedno z nich brzmi mniej więcej tak: „wykonać badanie termowizyjne instalacji elektrycznej i przedstawić raport”. Termin bywa krótki, a samo zdanie nie mówi, jaki dokument faktycznie zamknie temat. W naszej praktyce termowizja rozdzielnic w zakładach przemysłowych praktycznie zawsze zaczyna się właśnie od takiego pisma.
Kolorowe zdjęcia z kamery to jeszcze nie raport. Liczy się to, czy z dokumentu wynika, co sprawdzono, w jakich warunkach, przez kogo (jakie miał uprawnienia) i co trzeba naprawić w pierwszej kolejności. Poniżej wyjaśniamy, kto może wykonać takie badanie, jak przygotować zakład i co musi zawierać raport, żeby był przydatny dla ubezpieczyciela, działu utrzymania ruchu i elektryka, który będzie usuwał usterki. Znajdą tu Państwo także listę kontrolną, którą można przyłożyć do każdego raportu – również przygotowanego przez inną firmę.
Najważniejsze w skrócie:
- Badanie wykonuje się w czasie normalnej pracy zakładu, pod obciążeniem i przy zdjętych osłonach rozdzielnic – bez wyłączania produkcji.
- Ubezpieczyciele oczekują certyfikowanego termografisty i odpowiedniej kamery.
- Raport musi opisywać warunki pomiaru, termografistę i sprzęt, a przy każdej anomalii: miejsce, temperatury, różnicę temperatur, klasę pilności i zalecenie.
- O pilności naprawy decyduje różnica temperatur względem podobnego elementu lub otoczenia, a nie sam kolor na termogramie.
- Po naprawie usterek pilnych warto wykonać badanie kontrolne – to najprostszy dowód dla ubezpieczyciela, że problem usunięto.
Jeśli otrzymali Państwo zalecenie ubezpieczyciela prosimy przesłać jego treść i listę rozdzielnic – przygotujemy zakres badania i wycenę. Zapytaj o badanie termowizyjne lub zadzwoń: 665 245 041.
Dlaczego ubezpieczyciel wymaga badania termowizyjnego?
Dla ubezpieczyciela instalacja elektryczna zakładu to jedno z głównych źródeł ryzyka pożaru i przestoju. Poluzowane połączenie, utleniony styk czy przeciążony przewód długo nie dają żadnych objawów poza rosnącą temperaturą. Kamera termowizyjna pokazuje ją bez dotykania urządzeń i bez wyłączania zasilania, więc usterkę można usunąć w zaplanowanym terminie, a nie po awarii.

Termowizja jest stałym narzędziem inżynierów. Zalecenie po inspekcji ryzyka jest więc prośbą o dowód, że instalację sprawdzono tą samą metodą, której ubezpieczyciel ufa. Należy także zaznaczyć, że badanie termowizyjne jest jedyną bezkontaktową oceną stanu ryzyka pożarowego instalacji pozwalającą na zobrazowanie w czasie rzeczywistym.
W rozdzielnicach i na trasach kablowych badanie termowizyjne wykrywa przede wszystkim:
- poluzowane lub utlenione połączenia śrubowe i zaciskowe,
- przeciążone przewody, szyny i aparaty,
- asymetrię obciążenia faz i nagrzewanie się przewodu neutralnego,
- przegrzewające się wkładki bezpiecznikowe, styczniki i wyłączniki,
- nieprawidłowości w złączach kablowych, transformatorach i bateriach kondensatorów.
W praktyce międzynarodowej takie badanie jest stałym elementem utrzymania ruchu. Amerykańska norma NFPA 70B od wydania z 2023 r. przewiduje badanie termowizyjne urządzeń elektrycznych co najmniej raz na 12 miesięcy, a dla urządzeń w złym stanie technicznym – co 6 miesięcy.
Jeśli dojdzie do szkody, ubezpieczyciel może zapytać, czy zalecenia z inspekcji zostały wykonane. Konsekwencje zawsze określa konkretna umowa, ale raport z badania i potwierdzenie napraw warto przechowywać razem z dokumentacją obiektu.

Kto może wykonać badanie termowizyjne dla ubezpieczyciela?
W Polsce nie ma przepisów, które określałyby uprawnienia do badań termowizyjnych – piszemy o tym szerzej we wpisie Badania termowizyjne – uprawnienia. Nie oznacza to jednak, że wystarczy dowolna kamera i dowolna osoba. Zleceniodawcy i ubezpieczyciele patrzą na trzy rzeczy: kwalifikacje termografisty, uprawnienia do pracy przy urządzeniach elektrycznych i parametry kamery.
Certyfikat termografisty
Kwalifikacje termografistów opisuje norma ISO 18436-7, która przewiduje trzy kategorie (poziomy). Powszechnie stosowane są certyfikaty Infrared Training Center (ITC), oparte na tej normie:
- Level 1 – obsługa kamery i pomiar według procedury, wykrywanie anomalii.
- Level 2 – dla doświadczonych termografistów: interpretacja wyników, ustalanie przyczyny usterki i zalecenia naprawcze. Termografista Level 2 może też nadzorować pracę osób z poziomem 1.
W naszym zespole badania instalacji elektrycznych prowadzi termografista z certyfikatem ITC Level 2.
Uprawnienia elektryczne
Badanie wymaga zdjęcia osłon rozdzielnic i pracy w pobliżu części pod napięciem. Dlatego zakłady oczekują, że ekipa ma odpowiednie świadectwa kwalifikacyjne. Przykładowo w przetargach publicznych na badania termowizyjne często zamawiający wymagają od wykonawcy świadectw kwalifikacyjnych SEP w zakresie eksploatacji i dozoru dla grupy 1 i 2 oraz świadectwa wzorcowania kamery. Najprościej, gdy osłony zdejmuje elektryk zakładu, który zna instalację, a termografista pracuje obok, zgodnie z zasadami BHP obowiązującymi w obiekcie.

Kamera
Tania kamera pokaże kolorowy obraz, ale nie zawsze pozwoli rzetelnie zmierzyć temperaturę małego zacisku. Dobrym punktem odniesienia są minimalne wymagania wytycznych VdS 2859 (uznawanie rzeczoznawców elektrotermografii):
| Parametr | Minimum wg VdS 2859 (załącznik C) |
|---|---|
| Rozdzielczość detektora | 320 × 240 pikseli |
| Czułość termiczna (NETD) | ≤ 0,08 K przy 30 °C |
| Dokładność pomiaru | ± 2 K lub ± 2% |
| Zakres pomiaru | od −20 do +500 °C |
Od 2023 r. wytyczne przewidują też test rozdzielczości: kamera musi poprawnie zmierzyć temperaturę przewodu o przekroju 1,5 mm² z odległości 0,5 m. Kamera 80 × 60 czy 160 × 120 pikseli nie spełnia wymogu rozdzielczości detektora – na termogramie drobny zacisk „zlewa się” z tłem. Dla porównania Warta podaje, że jej zespół oceny ryzyka korzysta z kamer o rozdzielczości 640 × 480 pikseli. Do badań instalacji elektrycznych my używamy kamer HIKMICRO o rozdzielczości detektora 640×480 px i rozdzielczość wykonywanych termogramów 1280 x 960 pikseli oraz kamer FLIR z wąskim obiektywem i rozdzielczością detektora 320 x 240 px.
Niezależność
Warto, żeby badanie wykonała firma niezależna od wykonawcy instalacji i serwisu. Wtedy raport nie jest ani laurką dla własnej pracy, ani wstępem do oferty na naprawy – opisuje stan instalacji, a decyzję o naprawie zostawia zakładowi.
Większość firm ubezpieczeniowych wymaga aby zewnętrzny audyt termowizyjny był wykonywany minimum raz na 12 miesięcy lub raz na 5 lat. Wykonywanie wszystkich pomiarów wewnątrz zakładu nie zdejmuje ryzyka i zwykle nie spełnia wymagań warunków ubezpieczenia.
Warunki pomiaru: jak przygotować zakład do badania?
Badanie termowizyjne instalacji elektrycznej wykonuje się w czasie normalnej pracy zakładu, a nie na wyłączonej instalacji. Usterka grzeje się tylko wtedy, gdy płynie przez nią prąd, a ilość wydzielanego ciepła rośnie z kwadratem prądu. Przy połowie obciążenia ten sam luźny zacisk wydziela więc mniej więcej cztery razy mniej ciepła i łatwo go przeoczyć.
Najważniejsze warunki:
- Obciążenie. Norma NFPA 70B zakłada badanie przy normalnym obciążeniu, a gdy to niemożliwe – przy co najmniej 40% obciążenia nominalnego obwodu. Warunki obciążenia trzeba zapisać. W przetargu, który przytaczaliśmy wyżej, zamawiający wymagał badania po co najmniej pięciu godzinach ciągłej pracy i przy minimum 40% obciążenia. Termin warto więc ustalić na zmianę o największej produkcji, a nie na weekend czy przestój.
- Zdjęte osłony. Kamera nie widzi przez drzwi szafy ani osłonę z tworzywa, mierzy tylko temperaturę ich powierzchni. Osłony zdejmuje uprawniony elektryk, a termografista zachowuje bezpieczną odległość od części pod napięciem.
- Warunki zewnętrzne. Przy stacjach i złączach na zewnątrz liczą się słońce, opady, mgła i wiatr.
Co warto przygotować przed badaniem:
- listę rozdzielnic i urządzeń objętych zaleceniem, z ich lokalizacją,
- schematy lub opisy rozdzielnic (oznaczenia pól i obwodów),
- termin w godzinach największego obciążenia,
- elektryka zakładu do zdejmowania osłon oraz dostęp do kluczy i pomieszczeń,
- informację o zasadach wejścia na teren (szkolenie BHP, polecenie pisemne, środki ochrony),
- treść zalecenia ubezpieczyciela – żeby zakres badania i raportu odpowiadał temu, czego oczekuje.
Co musi zawierać raport termowizyjny dla ubezpieczyciela? Lista kontrolna
Dobry raport odpowiada na cztery pytania: co sprawdzono, w jakich warunkach, kto i czym mierzył oraz co trzeba naprawić i w jakim terminie. Poniższą listę można przyłożyć do każdego raportu, także przygotowanego przez inną firmę:
- Dane obiektu i zleceniodawcy – adres, nazwa zakładu, data i godziny badania.
- Zakres – lista zbadanych rozdzielnic i urządzeń oraz tych, których nie zbadano, z podaniem powodu (brak dostępu, brak obciążenia, wyłączona linia).
- Warunki pomiaru – temperatura otoczenia, obciążenie w chwili pomiaru, a przy urządzeniach na zewnątrz także pogoda.
- Termografista – imię i nazwisko, poziom i numer certyfikatu.
- Kamera – model, numer seryjny, rozdzielczość detektora, data ostatniej kontroli dokładności lub wzorcowania.
- Parametry pomiaru – przyjęta emisyjność, temperatura odbita i odległość tam, gdzie ma znaczenie.
- Kryteria oceny – jakie progi różnicy temperatur przyjęto. Bez tego klasa pilności nic nie mówi.
- Karta każdej anomalii – termogram i zwykłe zdjęcie, dokładne miejsce (rozdzielnica, pole, aparat, zacisk, faza), temperatura punktu i temperatura odniesienia, różnica temperatur z podaniem, do czego ją liczono, obciążenie, klasa pilności, prawdopodobna przyczyna oraz zalecenie z terminem.
- Tabela zbiorcza – wszystkie usterki na jednej stronie, z klasą pilności i miejscem na datę naprawy. To ją przekazuje się elektrykowi i ubezpieczycielowi.
- Wnioski – ocena ogólna, potwierdzenie elementów bez zastrzeżeń, termin kolejnego badania i ewentualne badanie kontrolne po naprawach.
Ta lista pokrywa się z tym, czego wymagają zamawiający w przetargach. Podobne minimum dla protokołów z badań przewiduje NFPA 70B: kto i kiedy badał, jakie urządzenie, w jakich warunkach, według jakich kryteriów, z jakim wynikiem przed i po naprawie oraz z jakimi zaleceniami.
Najczęstsze błędy, przez które raport nie zamyka zalecenia
Raport może być obszerny i kolorowy, a mimo to nieprzydatny. Najczęściej wynika to z jednego z poniższych błędów:
- Badanie przy zbyt małym obciążeniu. Pomiar w weekend, w nocy albo podczas przestoju pokazuje „zdrową” instalację, bo usterka nie zdążyła się nagrzać.
- Pomiar przez zamknięte drzwi szafy. Kamera widzi tylko obudowę, a nie zaciski w środku.
- Kamera o zbyt niskiej rozdzielczości. Małe zaciski i przewody zlewają się z tłem, a odczyt temperatury jest uśredniony z większego obszaru.
- Odbicia wzięte za gorący punkt. Błyszczący metal odbija ciepło lamp, ludzi i sąsiednich urządzeń. Bez korekty emisyjności i temperatury odbitej łatwo o fałszywy alarm albo przeoczenie.
- Kolory zamiast liczb. Termogram bez temperatur, ΔT i podanego odniesienia nie pozwala ocenić pilności.
- Brak dokładnego miejsca. Zapis „rozdzielnica RG, przegrzanie” nie mówi elektrykowi, które pole, aparat i zacisk sprawdzić.
- Brak klas pilności i terminów. Ubezpieczyciel nie widzi planu naprawy, a zakład nie wie, od czego zacząć.
- Brak danych termografisty i kamery. Nie da się ocenić, czy pomiar wykonano rzetelnie.
- Pominięte urządzenia bez adnotacji. Raport wygląda na kompletny, choć część rozdzielnic nie została zbadana.
- Badanie po terminie. Zalecenie zwykle ma datę wykonania, dlatego termin badania warto zarezerwować z zapasem, zwłaszcza gdy zakład pracuje w systemie zmianowym.
Co po badaniu? Od raportu do zamknięcia zalecenia
Ubezpieczycielowi chodzi o bezpieczną instalację, a nie o sam dokument. Dlatego raport jest początkiem, a nie końcem pracy:
- Usterki krytyczne zgłaszane od razu. Jeśli w trakcie badania pojawi się usterka z najwyższej klasy pilności, termografista powinien przekazać ją elektrykowi zakładu na miejscu, bez czekania na raport.
- Raport z tabelą zbiorczą. Zakład dostaje dokument z listą usterek uporządkowaną według pilności.
- Naprawy według priorytetów. Elektryk lub serwis usuwa usterki, zaczynając od najpilniejszych. Datę i zakres naprawy warto dopisać do tabeli zbiorczej.
- Badanie kontrolne. Naprawione miejsca sprawdza się ponownie kamerą, pod obciążeniem. Porównanie „przed” i „po” jest najprostszym dowodem, że usterka zniknęła.
- Odpowiedź do ubezpieczyciela. Raport, potwierdzenie napraw (protokół lub faktura) i wynik badania kontrolnego trafiają do ubezpieczyciela bezpośrednio albo przez brokera. Na tej podstawie ubezpieczyciel może uznać zalecenie za wykonane.
- Kolejne badanie. Termin wynika z zalecenia lub umowy, a gdy takich wskazówek brak, dobrą praktyką jest powtarzanie badania co 12 miesięcy.
Jak często badać instalację i od czego zależy cena?
Częstotliwość wynika przede wszystkim z zalecenia ubezpieczyciela i umowy. Gdy takich wskazówek nie ma, w zakładach produkcyjnych i magazynach rozdzielnice bada się zwykle raz w roku. Tak samo przewiduje NFPA 70B, która dla urządzeń w złym stanie technicznym skraca ten okres do 6 miesięcy.
Częściej warto badać instalację:
- po rozbudowie, modernizacji lub przyłączeniu nowych maszyn,
- po awarii, zadziałaniu zabezpieczeń albo wymianie aparatury,
- w okresach największego obciążenia, np. w szczycie sezonu w logistyce lub przy pracy na trzy zmiany,
- gdy poprzednie badanie wykazało usterki do monitorowania.
Cena zależy głównie od:
- liczby rozdzielnic, pól i urządzeń do sprawdzenia,
- dostępu do nich (wysokość, pomieszczenia z ograniczonym wstępem, asysta elektryka),
- pory badania, np. praca w nocy lub w weekend przy produkcji ciągłej,
- odległości dojazdu i liczby lokalizacji,
- zakresu raportu i ewentualnego badania kontrolnego po naprawach.
Wycenę przygotowujemy na podstawie listy rozdzielnic i treści zalecenia ubezpieczyciela – szczegóły znajdą Państwo na stronie badania termowizyjne rozdzielnic elektrycznych.
FAQ – najczęstsze pytania
Nie. Badanie wykonuje się na pracującej instalacji, pod obciążeniem – wyłączenie zasilania uniemożliwiłoby wykrycie usterek. Potrzebny jest jedynie dostęp do wnętrza rozdzielnic po zdjęciu osłon.
Nie. Art. 62 Prawa budowlanego wymaga kontroli co najmniej raz na 5 lat, obejmującej m.in. badanie stanu połączeń, zabezpieczeń i środków ochrony od porażeń, oporności izolacji przewodów oraz uziemień. To pomiary wykonywane miernikami. Termowizja ich nie zastępuje, ale dobrze je uzupełnia, bo pokazuje stan połączeń pod rzeczywistym obciążeniem. Pomiary opisujemy na stronie przeglądy okresowe instalacji elektrycznych.
Technicznie tak, bo przepisy nie wymagają uprawnień do termowizji. Ubezpieczyciel oczekuje jednak rzetelnego raportu: certyfikowanego termografisty, kamery o odpowiednich parametrach i opisanych kryteriów oceny. Własne pomiary dobrze sprawdzają się między badaniami, a przy zaleceniu ubezpieczyciela warto zapytać, czy dopuszcza on badanie wykonane przez służby zakładu (zwykle wymagane jest badanie zewnętrzne minimum raz na 12 miesięcy lub raz na 5 lat).
Podsumowanie
Raport termowizyjny dla ubezpieczyciela to nie zbiór kolorowych zdjęć, tylko dokument, z którego wynika stan instalacji i plan jej naprawy. Żeby spełnił swoją rolę, badanie trzeba wykonać pod obciążeniem i przy zdjętych osłonach, kamerą o odpowiedniej rozdzielczości. Każdą anomalię należy opisać miejscem, różnicą temperatur z podanym odniesieniem, klasą pilności i zaleceniem, a po naprawach warto zamknąć temat badaniem kontrolnym.
Jeżeli otrzymali Państwo zalecenie ubezpieczyciela, prosimy o przesłanie jego treści i listy rozdzielnic – przygotujemy zakres badania i wycenę. Badania termowizyjne instalacji elektrycznych wykonujemy w zakładach przemysłowych, magazynach i obiektach komercyjnych na terenie Wielkopolski. Pozostajemy do Państwa dyspozycji: zapytaj o badanie termowizyjne rozdzielnic.







